Jedzenie :)))

Po 2 tygodniach pobytu w Oulu przyszedł wreszcie czas na notke do której materiał zbierałam od samego początku. Temat jak sądzę zainteresuje każdego, bo przecież chyba każdy lubi jeść ;) W każdym kraju jedzenie jest trochę inne, inne są zwyczaje i marki produktów. Na początek pokażę wam mój "zestaw domowy" czyli to co praktycznie zawsze mam w lodówce/szafce. Mleko, płatki, deserek, parówki i musztard. A musztarda nie byle jaka bo prosto z samego Turku - zamek w Turku znajduje się w logo firmy produkującej tą naprawdę smakowitą musztardę ;)
 
Zgadnijcie jaki dział spożywczy jest najbardziej w fińskich sklepach rozbudowany? Poza żelkami oczywiście? ;)  Otóz jest to dział z pieczywem. Co ciekawe Finowie praktycznie wcale nie jedzą białego chleba pod żadną postacią. Oczywiście można taki chleb kupić w dużych supermarketach, ale nie ma w nim zbyt dużego wyboru. Możemy natomiast wybierać i przebierać w ciemnym pieczywie a także produktach, które pieczywem nie są ale pełnia podobne funkcje. Pierwszy przykład to tak zwany pieróg karelski, czyli tradycyjny przysmak z Karelii z czasów gdy ta kraina należała jeszcze do Finlandii (obecnie to Rosja). Pieróg taki wypełniony jest masą ryżową, najlepiej podawać go na ciepło posmarowanego jajkiem :)
 Drugi przykład to mój prywatny ulubieniec. Perunarieska czyli chleb ziemniaczany. Cieniutkie, pyszne placki, które można traktować jak najzwyczajniejszą kromkę chleba, albo tez z większa fantazja, na ciepło, albo używać jako spodu do pizzy. Pycha!
 Z rzeczy natomiast bardziej nam znanych - ciemne bułeczki, bardzo cienkie, pakowane po 4 lub 6 sztuk. Są już przekrojone ;) Jeszcze popularniejsze od tych pokazanych na zdjęciu są identyczne w smaku ale podłużne.
Dobrze, a teraz przejdźmy do tematu poruszanego przeze mnie na początku mojego pobytu tutaj czyli pysznego lunchu oferowanego przez uczelnie w przystępnej cenie 2,70e :) Restauracji na uczelni jest 6, każda ma inne menu a w nim 4 propozycje dziennie. Jak łatwo policzyć daje to wybór 24 potraw każdego dnia :) Nie wiem czy jest ktoś, kto sprawdza wszystkie restauracje żeby wybrać co będzie jadł ;) Ja jak dotąd zawsze jadłam w restauracji w centrum uniwersytetu, jakoś tam zawsze jest mi najbardziej po drodze. Ale myślę, że prędzej czy później spróbuję oferty innych restauracji uczelnianych. Menu jest naprawdę różnorodne, są i makarony i potrawy wegetariańskie, masa sałatek, zupy, ryby, nawet pizza (jak dzisiaj). Najtrudniej chyba byłoby znaleźć coś na kształt schabowych ;) W cenie 2,70e można wybrać jedno z dań głównych, ryż lub ziemniaki, szklankę napoju (mleko lub sok), 3 kromki chleba lub bułkę, sałatek i sosów ile sobie życzysz, no i oczywiście woda jest tu wszędzie darmowa (nawet jeśli zamawiasz ja w klubie w barze). A teraz kilka przykładów moich pysznych lunchy :)