Keskivikko czyli środa

Wczoraj wraz z Sarą i Hannah postanowiłyśmy wziąć udział w (jak to było opisane w ogłoszeniu) "wycieczce do historii Oulu - człowiek a natura". Punktualnie o 17:30 zjawiłyśmy się w kawiarence w jednym z parków w której wycieczka miała się rozpocząć. Usiadłyśmy skromnie przy stoliku, lokal zaczął się zapełniać osobami, które w większości można nazwać seniorami ;) Sympatyczny pan o imieniu Hanno (co było dość zabawne gdy potem przedstawiał się Hannah) rozpoczął mowę wprowadzającą. Oczywiście po fińsku ;) Mówił przez około 10min, a my patrzyłyśmy jedna na drugą śmiejąc się z sytuacji w jakiej się znalazłyśmy. W końcu Hanno zwrócił się do nas z jakimś pytaniem (po fińsku), a my wybuchnęłyśmy śmiechem. Mimo iż fraza "przepraszam, nie mówię po fińsku" jest nam doskonale znana nie mogłyśmy przez ten śmiech się skupić i wydusić z siebie ani słowa ;) Hanno doszedł więc sam do wniosku, że chyba nie rozumiemy ani słowa z tego co powiedział. Hanno to bardzo sympatyczny pan, którego żona jest Szkotką i on mówi bardzo dobrze po angielsku więc podjął się tłumaczenia dla nas. Okazało się, że słowo "wycieczka" ma tu znaczenie przenośne i polega na oglądaniu starych zdjęć i komentowaniu, zastanawianiu się jak to było kiedyś, jak będzie w przyszłości i jaka jest obecnie tożsamość mieszkańców Oulu. Grupa spotyka się regularnie, zwykle co tydzień-dwa i każdy z grupy przygotowuje opowieść o jakimś fragmencie miasta. Było to bardzo zabawne ale i sympatyczne wydarzenie i niewątpliwie jest to coś, czego pozostałe 400 studentów zagranicznych nie doświadczyło ;) Na zdjęciu Hannah i ja, na kolejnym wyświetlacz ze zdjęciami. Warto nadmienić, że kawiarenka ta jest w pewnym sensie szklarnią :)


Skoro zaczęłyśmy można powiedzieć kulturalnie, to i kulturalnie należy dzień zakończyć! Zwłaszcza jeśli kultura ta jest darmowa ;) Z okazji inauguracji Festiwalu Irlandzkiego w Oulu w jednym z pubów odbywał się koncert irlandzkiej grupy na który postanowiłyśmy się wybrać. Mimo, że utwierdziłam się w przekonaniu, że irlandzka muzyka zdecydowanie nie jest moja ulubioną to było bardzo sympatycznie - lokal wypełniony był setką innych znajomych z wymiany studenckiej. Kapela grała ładnie, chociaż w moim odczuciu to była wciąż ta sama melodia ;) A jeden z muzyków jest jak na irlandzka kapelę przystało Szwedem ;)

 

No dobrze to teraz z zupełnie innej beczki - kategoria "jak to u nich wygląda" ;) Dostałam dziś avizo i muszę się udać na pocztę po odbiór listu, który okazał się za duży do włożenia do naszej skrzynki. A owo avizo wygląda tak - trochę sympatyczniejsze niż nasze polskie, ale pan listonosz gryzmoli tak samo ;)