SitSit Party!

W zeszły czwartek miałam okazję uczestniczyć w czymś naprawdę bardzo fińskim, czyli SitSit party! Jest to rodzaj imprezy (przyjęcia) na której obowiązują ściśle określone zasady. Niektóre są wspólne dla gatunku, inne są modyfikowane w zależności od okazji. Okazje to urządzenia SitSit mogą być różne, ale jedną z najważniejszych są zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Co to właściwie jest to SitSit? Powiedzmy, że to coś w stylu polskiej biesiady (nawet w nazwie tu i tu jest "siedzenie"), tyle, że SitSit ma dużo sztywniejsze ramy i jest bardziej popularne wśród młodych Finów niż biesiada wśród młodych Polaków :) Przede wszystkim je się, pije i śpiewa! Zwykle jest wyznaczony tak zwany mistrz ceremonii i to ta osoba decyduje kiedy można usiąść do stołu, jeść, pić, śpiewać i tak dalej. Mistrz ceremonii rozpoczyna imprezę, wita gości i zaprasza do stołu. A kiedy już wszyscy usiądą i zaczną jeść pierwszy posiłek nie trzeba długo czekać by usłyszeć charakterystyczny dźwięk noża uderzającego w kieliszek, co oznacza, że ktoś chce przemówić. Podczas przemówienia i śpiewania absolutnie nie wolno jeść, można natomiast pić. Osoba taka wstaje, mówi "hei, olen Janne", co znaczy "cześć, jestem Janne" (oczywiście imiona się zmieniają w zależności od mówcy ha ha), a cała sala chórem odpowiada "cześć Janne". Co ważne operacja ta powtarza się niezależnie od tego czy uczestnicy imprezy znają się czy nie i niezależnie od tego czy nasz Janne już wcześniej się witał. Zawsze gdy się chce coś powiedzieć, trzeba się przedstawić. Potem nasz mówca mówi co ma do powiedzenia, po czym musi podać numer bądź tytuł piosenki, którą wszyscy razem zaśpiewają. Piosenki są bardzo różne - od tradycyjnych, świątecznych, turystycznych, aż po całkiem sprośne (zupełnie jak biesiada...). Po zaśpiewaniu piosenki (co czasem zajmuje nawet pół godziny ze względu na ilość zwrotek) wszyscy wznoszą toast. Następnie można przystąpić do jedzenia. Niestety zwykle nie zdąży się nawet wziąć jednego kęsa, kiedy znów słychać dźwięk noża uderzającego o kieliszek...Ten proceder powtarza się raz za razem, więc zjedzenie dania potrafi zająć około 3 godzin ;) Ciekawy jest fakt, że nieśmiali i zamknięci w sobie na co dzień Finowie podczas SitSit wprost nie mogą się doczekać by coś powiedzieć publicznie ;) Impreza jest bardzo charakterystyczna i specyficzna, ale jest przy niej dużo zabawy i niewątpliwie warto będąc w Finlandii czegoś takiego doświadczyć. Ja byłam tym bardziej zadowolona, że SitSit w którym uczestniczyłam był organizowany dla fińskich studentów i była nas tylko 4 zagranicznych. Tego samego dnia odbywała się "konkurencyjna" impreza, organizowana specjalnie dla studentów z wymiany i choć i tam z tego co słyszałam było dużo zabawy, to jednak nie wyglądało to jak taki prawdziwy fiński SitSit. Należy jeszcze dodać, że ubrać należy się bardzo elegancko - garnitury i suknie wieczorowe to standard!

 Od lewej: Pierre (Francja), Natalia (Polska), Chico (Brazylia).
 W pewnym momencie śpiewaliśmy piosenkę o byciu pierwszakiem na studiach. Po kolei wymieniane były lata i należało wejść na krzesło i wznieść toast kiedy wymieniony został rok w którym zaczęło się studiować. Piosenka zajęła dość dużo czasu bo musieliśmy się cofnąć od 2012 do 1993 kiedy to zaczął studiować jeden z obecnych na sali wykładowców ;)
A teraz fajny przykład śpiewanej przez nas piosenki - jest to piosenka świąteczna, z pokazywaniem ;)
Czas umilił nam też niewielki chór męski. Byli to studenci naszej uczelni, ich poziom muzyczny nie był bardzo wysoki, ale za to repertuar ciekawy. Panowie śpiewali standardy filmowe, miksowali ze sobą zaskakujące piosenki, a także zaśpiewali menu pizzerii na melodię popularnego "ameno" - ten właśnie "utwór" możecie usłyszeć na poniższym video ;)