Kolos powstały z morza, czyli Europejskie Centrum Solidarności.

Bardzo lubię oczekiwanie na pociąg powrotny do domu. Podczas każdej z podróży są to dla mnie jedne z najmilszych chwil. Chwila spokoju i okazja do przemyśleń, czas zawieszony pomiędzy intensywnym zwiedzaniem, przeżywaniem, odkrywaniem, a brutalnym powrotem do codzienności. Czas dla mnie. Oczywiście, dobrze, gdy to oczekiwanie nie trwa dłużej niż 2-3 godziny, to mój osobisty limit.


Tym razem siedzę w kawiarni Costa Coffee w Gdańsku i popijam pyszne latte Tiger. Obok mnie przy stoliku siedzą trzy młode Hiszpanki, które z właściwą nacjom południowym żywiołowością opowiadają sobie wydarzenia mijającego dnia (zawsze mnie dziwiło jak to możliwe, że niemal każdy rozumie hiszpański tak naprawdę nie znając go. Młodość spędzona przy jedynych wówczas serialach, czyli serialach z Ameryki Południowej procentuje). Deszczowa pogoda przegoniła mnie ze starego miasta. Chwilę wcześniej wyszłam z Europejskiego Centrum Solidarności, które zrobiło na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłam napisać o nim notkę jak najszybciej.
ECS ma szansę stać się jedną ze współczesnych ikon Gdańska, jednocześnie opowiadając o ikonie ponadczasowej, jaką jest Solidarnośc. Fascynujący jest już sam budynek. Kiedy ogląda się go na zdjęciach można mieć wątpliwości czy jest genialny czy raczej szpetny. Wystarczy poczytać fora internetowe, aby przekonać się, że zdania są podzielone. Kiedy jednak zobaczy się go na żywo, wejdzie do środka, dotknie (!) nasuwa się myśl, że ten budynek jest taki, jaki być musi. Surowy i prosty w swej formie - jak prosty w swym przekazie był ruch Solidarność, złożony z arkuszy blachy corten, pokrytej rdzą, takiej samej, z której budowane były statki w gdańskiej stoczni. Z bliska i od środka budynek fascynuje i zachwyca. Jest doskonale wpisany w postoczniowy krajobraz, nawiązuje swoją formą do niesionej treści, udostępnia świetnie zagospodarowaną przestrzeń publiczną. Warto podkreślić, że projekt budynku jest autorstwa pracowni z Gdańska, a wyłoniony został w otwartym konkursie spośród 58 propozycji.






Wystawa, którą możemy zobaczyć (i przeżyć wszystkimi zmysłami) dotyczy oczywiście historii Solidarności, a szerzej komunizmu i walki z nim na przestrzeni lat w Polsce. Podczas przemierzania sal muzealnych spotkamy wszystko to, co we współczesnych muzeach najlepsze - interaktywne instalacje, filmy, materiały dźwiękowe, autentyczne pojazdy i inne przedmioty z epoki, wspomnienia świadków wydarzeń itp. Wszystko to niesamowicie zyskuje na wartości dzięki świetnie przygotowanemu przewodnikowi audio (i video), który udostępniany jest w cenie biletu. Swoją drogą bilet normalny na wystawę kosztuje tylko 17zł! Europejskie Centrum Solidarności to miejsce, które będąc w Gdańsku po prostu trzeba odwiedzić. Rewelacyjne muzeum i doskonały budynek zdecydowanie mogą stać się chlubą miasta - warto przekonać się o tym na własne oczy. Ze względu na niesprzyjającą pogodę pominęłam dziś wejście na taras widokowy, który pozwala podziwiać widok na tereny postoczniowe oraz Stare Miasto. Mam nadzieję, że w wakacje nadarzy się okazja do nadrobienia - wejście na taras jest bezpłatne dla wszystkich chętnych. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wystawy. 

P.S. Wybaczcie jakość zdjęć, robiłam je obieraczką do ziemniaków. Dlaczego? Ponieważ kiedy wyjęłam z futerału lustrzankę okazało się, że nie ma w niej karty pamięci. Trudno, pomyślałam, pewnie nie wyjęłam jej z laptopa po ostatnim zgrywaniu fotek. Od tego czasu robiłam więc potulnie fotki komórką. Kiedy zaczęłam pisać tę notkę i wyjęłam w tym celu laptopa z torby uświadomiłam sobie, że...przecież laptopa miałam cały czas przy sobie i wystarczyło wyjąć z niego kartę SD...No cóż, czasem i tak bywa :) 

P.S. 2 Nie udało mi się opublikować tej notki na gorąco, ze względu na wyczerpaną baterię w laptopie. Nie mniej mam nadzieję, że nawet z tym kilkugodzinnym opóźnieniem Was zainteresuje. 









Etykiety: , , , , , ,