PGE Arena Lechia Gdańsk, czyli wolę oglądać stadion niż mecz piłki nożnej

Nie mam pojęcia na czym polega magia sportu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałoby mi zależeć, żeby wygrała akurat ta drużyna, a nie przeciwna, a tym bardziej nie wiem, dlaczego miałabym chcieć obserwować te zmagania przez półtorej godziny albo i dłużej. Jestem przypadkiem straconym i nic już mnie nie uratuje Ale tym co naprawdę kocham są budynki. A przecież stadion to także budynek i to całkiem ciekawy.

Mój stosunek do piłki nożnej jest o tyle interesujący, że do 11 roku życiu byłam absolutną fanką piłki, a szczególnie drużyny narodowej Brazylii. Pamiętam jak nocami śledziłam wszystkie rozgrywki Mistrzostw Świata w USA w 1994 roku. Znałam na pamięć wszystkie 132 imiona każdego z zawodników i wiedziałam kto ma na koncie ile bramek. Potem zainteresowanie piłką minęło mi jak ręką odjął, z nieznanej nauce przyczyny. W każdym razie ja w zasadzie nie o tym chciałam mówić. Pamiętacie, że niedawno miałam okazję być w Gdańsku. W ostatniej notce pisałam o Europejskim Centrum Solidarności, które jest naprawdę ciekawym muzeum ulokowanym w świetnym budynku. Tym razem zaproszę Was do PGE Areny, która także zrobiła na mnie świetne wrażenie, pomimo mojego braku zrozumienia dla odbywających się zwykle na stadionach meczy.
PGE Arena jako jeden z kilku stadionów powstała przy okazji przygotowań do Euro 2012 i przez wielu - łącznie ze mną - uznawana jest za najładniejszy z tych obiektów. Fajne wrażenie robi już makieta, którą miałam okazję kilkukrotnie oglądać na lotnisku w Gdańsku. Prawdziwy obiekt jest z kolei naprawdę imponujący - zwłaszcza w pełnym słońcu, na tle błękitnego nieba. Fajną sprawą jest zwiedzanie stadionu z przewodnikiem, który dzieli się ciekawostkami i kulisami działania obiektu. Możemy dowiedzieć się, że szatnie w których właśnie przebywamy gościły m.in. gwiazdy FC Barcelony, zaś loże VIP gościły gwiazdy, polityków i celebrytów. Niekiedy te dwie grupy można połączyć w piękne pary, np. Shakirę i Pique - oni tu byli! Ale nie tylko oni, o czym przewodnik chętnie opowiada. Co mnie zaskoczyło, to stosunkowo niski koszt wynajęcia loży. Otóż okazuje się, że 10 osobowa loża na mecz ligowy wynajmowana jest już za 5000zł - w tym catering, alkohol, dostęp do loży na kilka godzin przed i po meczu i inne atrakcje. Myślę, że jeśli podzielić koszt na owe 10 osób jest to cena stosunkowo atrakcyjna jeśli jest się prawdziwym fanem Lechii. No i przede wszystkim - krzesełka w lożach VIP są znacznie wygodniejsze, niż te zwykłe w sektorach ;)
Przewodnik opowiadał też o podziale stadionu na sektory i o tym gdzie zamykani są co mniej kulturalni kibice. Na mnie jednak największe wrażenie zrobiło wejście na murawę oraz krótki odpoczynek na ławce rezerwowych. Tak, zdecydowanie wolałabym biegać po tym boisku niż oglądać jak robią to inni. Chociaż przypuszczam, że dość miałabym po maksymalnie 10 minutach, ale przecież praktyka czyni mistrza! Zanim jednak stanę się sławnym i opływającym w bogactwa piłkarzem podzielę się z Wami zdjęciami z PGE Areny. Jako bonus - gdańska rzeźba Neptuna wykonana z klocków LEGO, którą także możemy podziwiać na terenie stadionu!



















Etykiety: , , , , , ,